# TOM III: CIENIE NAD WIELICZKĄ---



# ROZDZIAŁ I

## Nowe miasto, stare echa

Wieliczka leżała nieopodal Krakowa, lecz różniła się od niego jak noc od dnia. Ulice były węższe, bruk bardziej nierówny, a powietrze gęstsze od wilgoci i soli wydobywającej się z kopalni. To miasto miało swoje własne tajemnice, których mieszkańcy nie chcieli pamiętać.

Komisarz Michał Żurawski przybył tu wczesnym rankiem. Przed nim rozciągały się podwórza, w których cienie tańczyły dziwnie, a stary kościół zdawał się pamiętać wydarzenia, których nikt mu nie opowiedział. Wśród mgły między domami dostrzegł sylwetkę kobiety, która wydawała się znajoma, a jednocześnie obca.

— To niemożliwe — wyszeptał.

Kobieta była nowa, ale nosiła w sobie rysy Leny. Nie była jednak nią. To była **Eliza Radecka**, młodsza kuzynka Leny, która odziedziczyła część jej mocy. Jej oczy błyszczały niepokojącym światłem, a obecność wydawała się jednocześnie przyjazna i groźna.

— Witaj w moim mieście — powiedziała, choć nikt jej nie słyszał, a echo jej głosu odbijało się w murach ulic.

---

# ROZDZIAŁ II

## Pierwsze zniknięcia

Nie minęła godzina, a pierwsze zniknięcia zostały zgłoszone w centrum miasta. Ludzie wchodzili do starych kamienic i nie wychodzili tacy sami. Ich wspomnienia zaczęły się nakładać z innymi życiami, których nigdy nie prowadzili. Starsza kobieta z rynku opowiadała o dzieciach, które nigdy nie istniały, a mężczyzna z kopalni twierdził, że widział dawne wydarzenia w teraźniejszości.

Żurawski poczuł znajome deja vu. To, co działo się w Wieliczce, przypominało mu Kraków, lecz tutaj wszystko było bardziej klaustrofobiczne, ciasne, trudniejsze do opanowania.

Eliza obserwowała miasto z punktu na wzgórzu. Jej moc była młodsza, bardziej impulsywna niż Leny, a każdy impuls nadprzyrodzonego porządku powodował drobne drżenia w czasie i przestrzeni.

— Trzeba znaleźć źródło — powiedziała do Żurawskiego. — Coś je przepisywało, zanim przybyliśmy.

---

# ROZDZIAŁ III

## Kopalnia cieni

Wielicka kopalnia soli była starą siecią tuneli, które pamiętały zarówno pracę górników, jak i ich duchy. Tam właśnie pojawiły się pierwsze anomalie fizyczne: cienie ludzi poruszały się niezależnie od ich właścicieli, a echo rozmów z przeszłości mieszało się z teraźniejszością.

Żurawski i Eliza zeszli do podziemi, gdzie powietrze było ciężkie i wilgotne. W jednym z korytarzy znaleźli grupę mieszkańców, którzy stali nieruchomo, twarze puste, wspomnienia wymieszane. Każdy z nich był nadpisany przez alternatywną wersję siebie.

— To nie jest zwykły przypadek — powiedział Żurawski. — To struktura. Ktoś albo coś steruje czasem.

Eliza uniosła rękę, a powietrze w tunelu zaczęło drgać. Fragmenty czasu się skleiły, odsłaniając ukryty tunel, którego nie było w planach kopalni. Było jasne, że źródło nadprzyrodzonych zabójstw znajduje się głębiej.

---

# ROZDZIAŁ IV

## Nowy antagonista

W podziemiach pojawił się byt. Nie był to Architekt Czasu, ale inny twór, powstały z resztek nadprzyrodzonej energii Leny — **Cień Wieków**, który czerpał moc z pamięci miasta i łączył ją z życiem mieszkańców. Jego obecność wywoływała natychmiastowe nakładanie się alternatywnych wersji ludzi.

— Jestem tym, co przetrwało — odezwał się głos, choć nie posiadał ust. — Każde życie ma swoje echo, a ja jestem ich sumą.

Żurawski poczuł dreszcz, a Eliza zadrżała. Wiedziała, że sama moc nie wystarczy — będzie musiała nauczyć się kontrolować część świadomości Leny, aby stawić czoła nowemu wrogowi.

---

# ROZDZIAŁ V

## Pierwsze starcie

W kopalni doszło do pierwszego starcia. Eliza próbowała przepisać nadmiar czasu, który Cień Wieków wprowadzał do tuneli. Każdy ruch tworzył nowe wersje mieszkańców, które nakładały się na siebie w chaotyczny wir wspomnień.

Żurawski interweniował, próbując wyciągnąć ludzi z korytarzy, ale każda akcja powodowała powstawanie nowych wariantów. W jednej sekundzie kilka osób stało się kimś innym, a ich cienie walczyły między sobą.

— To jak w Krakowie, ale gęstsze! — krzyknęła Eliza, starając się wyczuć rytm Cienia Wieków.

Tunel zadrżał, a ściany zaczęły się przesuwać, jakby same chciały zamknąć Żurawskiego i Elizę w środku, pozostawiając mieszkańców w chaosie.

Wieliczka stała się polem bitwy między nadprzyrodzoną mocą a próbą przywrócenia równowagi, a losy miasta i mieszkańców zależały od tego, kto pierwszy opanuje władzę nad czasem i świadomością.
# ROZDZIAŁ VI

## Eksplozja czasu

Miasto zaczęło pulsować jak żywy organizm. Każda ulica, każdy dom, każde podwórze stało się miejscem możliwych wariantów rzeczywistości. Ludzie przechodzili obok siebie, widząc własne alternatywne wersje, które czasem wchodziły w ich ciała na kilka sekund.

Żurawski próbował utrzymać porządek, wydając polecenia i ewakuując mieszkańców z najbardziej niestabilnych obszarów. Eliza, korzystając z mocy, zaczęła spajać rozbite nitki czasu, ale Cień Wieków ciągle wyprzedzał każdy jej ruch.

— Nie dam rady wszystkiego zatrzymać — powiedziała, a jej oczy błyszczały nieznanym blaskiem.

---

# ROZDZIAŁ VII

## Nakładanie się światów

Kopalnia soli była epicentrum anomaliów. Tunel, w którym Żurawski i Eliza ratowali ludzi, zaczął się zwijać i nakładać na samego siebie. Cienie mieszkańców mieszały się z przeszłością górników sprzed wieków, a echo ich kroków tworzyło rytm, który wydawał się manipulować samym czasem.

— To się dzieje szybciej niż w Krakowie — wyszeptała Eliza, próbując kontrolować przepływ energii.

Każdy błąd powodował, że ludzie, którzy mieli być bezpieczni, stawali się alternatywnymi wersjami innych osób. Niektórzy znikali na kilka sekund, by powrócić z wspomnieniami, których nigdy nie mieli.

---

# ROZDZIAŁ VIII

## Poświęcenie

Eliza zaczęła czuć fragmenty pamięci Leny, które przenikały w jej świadomość. Każde użycie mocy wymagało fragmentu jej osobowości. Musiała zdecydować, które wspomnienia są niezbędne, a które może poświęcić, aby zachować równowagę miasta.

— To boli, ale jeśli nie zrobię tego teraz, wszyscy przepadną — powiedziała do Żurawskiego.

Żurawski obserwował ją, zdając sobie sprawę, że to ona teraz jest strażniczką. Cień Wieków reagował na jej każdy ruch, stając się coraz bardziej chaotyczny i nieprzewidywalny.

---

# ROZDZIAŁ IX

## Utrata i nadzieja

Pierwsze ofiary poświęcenia Elizy były nieuniknione. Niektóre osoby zniknęły bezpowrotnie, a ich wspomnienia pozostały w splątanych cieniach kopalni. Jednak dzięki temu stabilizowały się fragmenty miasta.

Żurawski, choć świadomy strat, wiedział, że teraz mogą walczyć o większy cel: odnalezienie jądra Cienia Wieków i odcięcie jego wpływu na Wieliczkę.

---

# ROZDZIAŁ X

## Odkrycie jądra

W najgłębszej części kopalni Żurawski i Eliza odnaleźli skupisko energii: pulsującą, migoczącą formę Cienia Wieków. Każde spojrzenie na nią powodowało, że przeszłość i teraźniejszość nakładały się w niestabilną mozaikę.

— To jego serce — powiedziała Eliza. — Jeśli je zniszczymy lub przepiszemy, miasto może wreszcie wrócić do normalności.

Każdy krok w stronę jądra wymagał precyzji. Nadmiar energii mógł nadpisać ich własne życie, a każdy błąd oznaczałby utratę siebie i mieszkańców.

---

# ROZDZIAŁ XI

## Konfrontacja

Eliza weszła w sam środek jądra Cienia Wieków. Tunel wokół nich zaczął pulsować, a czas stał się fizyczną siłą, którą można było poczuć, dotknąć, a nawet ranić. Każda decyzja tworzyła nowe wersje mieszkańców, które walczyły między sobą, nie wiedząc, kim naprawdę są.

Żurawski stał obok, obserwując, jak Eliza manipuluje przepływem czasu. Ich współpraca była perfekcyjna, każdy ruch synchronizowany, każdy gest przemyślany. Cień Wieków bronił się, atakując wspomnieniami mieszkańców, próbując ich zdezorientować i złamać.

---

# ROZDZIAŁ XII

## Finałowa decyzja

Eliza zrozumiała, że nie może zniszczyć Cienia Wieków całkowicie, nie tracąc części siebie. Zamiast tego musiała przepisać jądro, wplatając w nie fragment swojej świadomości, tak jak Lena zrobiła w Krakowie. Czas i przestrzeń zaczęły się stabilizować, cienie mieszkańców powoli powracały do pierwotnych wersji, a miasto odzyskiwało kontrolę nad rzeczywistością.

Żurawski patrzył na miasto, które powoli wracało do życia. Ludzie wracali do swoich domów, a wspomnienia, choć częściowo zniekształcone, w większości były teraz spójne.

Eliza, stojąc w centrum stabilizowanego tunelu, poczuła połączenie z miastem. Wiedziała, że teraz jej rola jest podobna do Leny: Strażniczka, niewidzialna i obecna w każdej sekundzie, gotowa chronić miasto przed nadprzyrodzonymi zagrożeniami, które mogą nadejść ponownie.
# ROZDZIAŁ XIII

## Punkt krytyczny

Wieliczka wstrzymała oddech. Ulice i podwórza zaczęły się nakładać, tworząc labirynt alternatywnych wersji rzeczywistości. Każdy krok mieszkańców mógł wywołać kolejny wariant, a Żurawski i Eliza starali się wyznaczyć strefy stabilizacji, w których ludzie mogli pozostać bezpieczni.

Cień Wieków pulsował coraz mocniej, wciągając w swoją aurę kolejne wspomnienia i świadomości. Każda sekunda opóźnienia oznaczała więcej ofiar.

— Musimy działać teraz — powiedziała Eliza, czując, że jej moc jest graniczna.

---

# ROZDZIAŁ XIV

## Linie kolizyjne

Alternatywne wersje ludzi zaczęły się spotykać i kolidować. Rodziny widziały swoje odbicia w innych osobach, dzieci spotykały swoje dorosłe wersje. Część mieszkańców traciła poczucie własnej tożsamości, a chaos w miastach osiągnął apogeum.

Żurawski i Eliza wyznaczyli punkty stabilizacji — miejsca, gdzie czas i pamięć jeszcze nie były nadpisane. Tam ukryli mieszkańców, którzy mogli odegrać kluczową rolę w przyszłości Wieliczki.

---

# ROZDZIAŁ XV

## Konfrontacja

Eliza wkroczyła w sam środek jądra Cienia Wieków. Tunel wokół pulsował energią, a czas stał się niemal namacalny. Każdy gest wywoływał fale alternatywnych wspomnień, które mieszały się w niestabilną mozaikę.

Cień Wieków odezwał się głosem pełnym fragmentów wszystkich żyć, które wchłonął:

— Każde życie jest moją częścią, każda chwila należy do mnie.

Eliza wykorzystała fragmenty świadomości Leny, aby spiąć fragmenty rzeczywistości. Każdy ruch był precyzyjny i wymagał pełnej synchronizacji z Żurawskim, który prowadził ewakuację mieszkańców.

---

# ROZDZIAŁ XVI

## Finałowa decyzja

Eliza zdecydowała się przepisać jądro Cienia Wieków, integrując fragment własnej świadomości z sercem bytu. Nie mogła go zniszczyć całkowicie, bo zagroziłoby to całej Wieliczce, ale mogła wprowadzić równowagę.

Tunel drżał, cienie mieszkańców powoli wracały do swoich pierwotnych wersji, a miasto odzyskiwało kontrolę nad czasem i przestrzenią. Część wspomnień została utracona, ale życie przeważającej większości mieszkańców zostało uratowane.

---

# ROZDZIAŁ XVII

## Powolne uspokojenie

Miasto powoli wracało do normalności. Ulice znowu były stabilne, a mieszkańcy zaczęli odzyskiwać własne wspomnienia. Jednak nieliczne anomalie pozostawały — drobne cienie, echo dawnych wydarzeń, nieznane szmery w kopalni.

Żurawski spacerował po rynku, obserwując, jak ludzie wracają do codziennego życia. Wiedział, że choć katastrofa została powstrzymana, miasto już nigdy nie będzie takie samo.

---

# ROZDZIAŁ XVIII

## Nowa Strażniczka

Eliza stała w centrum miasta, wciąż nie posiadając pełnego ciała. Jej świadomość była wszędzie: w tunelach kopalni, na ulicach, w starych kamienicach. Stała się niewidzialną strażniczką Wieliczki, gotową chronić ją przed kolejnymi nadprzyrodzonymi zagrożeniami.

— Miasto przetrwało — wyszeptała w myślach, choć nikt jej nie słyszał. — I ja przetrwałam w nim.

---

# ROZDZIAŁ XIX

## Ślady przeszłości

Mieszkańcy zaczęli odnajdywać fragmenty historii, które wydawały się nie pasować do ich życia. Zdjęcia, listy i dawne dokumenty nagle pojawiały się w ich domach, niosąc echa wydarzeń, które nigdy się nie wydarzyły.

Żurawski zdał sobie sprawę, że pamięć miasta była teraz bogatsza i jednocześnie bardziej tajemnicza. Wieliczka przechowywała nie tylko teraźniejszość, lecz także wszystkie możliwe przeszłości.

---

# ROZDZIAŁ XX

## Nowy porządek

Miasto funkcjonowało normalnie, ale subtelne anomalie wciąż pozostawały. Nie było już zagrożenia masowego nadpisania, lecz mieszkańcy żyli w świecie, który w części był zbudowany z fragmentów alternatywnych rzeczywistości.

Eliza obserwowała dzieci bawiące się na rynku, ich cienie czasem poruszały się niezależnie od ich właścicieli. Wiedziała, że jej rola nigdy się nie skończy — miasto potrzebowało Strażniczki w każdej sekundzie istnienia.

Żurawski, stojąc obok niej w formie widma wspomnienia, uśmiechnął się. Wiedział, że tym razem Wieliczka przetrwała dzięki poświęceniu jednej osoby, która stała się sercem jej równowagi.

---

# EPILOG TOM III

## Pamięć i czas

Po latach mieszkańcy odczuwali subtelne echa przeszłości. Miasto wydawało się pamiętać więcej niż jednostki, a czas płynął spokojnie, choć z drobnymi wariantami niewidocznymi dla oka.

Eliza istniała w każdej sekundzie, niewidzialna, ale obecna, gotowa utrzymać równowagę, gdyby znów pojawiła się konieczność.

Wieliczka żyła, a jej historia była bogatsza niż kiedykolwiek, obejmując zarówno pamięć tych, którzy istnieli, jak i tych, którzy zostali nadpisani.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

diamond painting

BUTCH, HERO OF THE GALAXY.